I koniec LABY...
Właśnie wróciłam do Lilo i znowu dopadła mnie szara rzeczywistość. Śniadanie, spacer, oboad, drzemka, kolacja, kąpiel i układanie do snu.
Nie ma to jak w domu, ale na szczęście jest dostęp do internetu i mogę sobie z rana szybko popisać, no albo już wieczorem.
Syn pokazał mi jak sobie oglądać różne śmieszne fimiki - strona nazywa się http://www.youtube.com/ i jest bardzo fajna. Można tam też zamieszczać swoje filmy, ale to już dla mnie robota.
Dojazd do Lilo straszny - jechałam Sindbadem, ale i tak mieliśmy małe opóźnienie. Dobrze, że nie pociągiem - ufff.
Jestem - 2 miesiące pracy a potem jadę na umowę. Mam już pewniaka! Firma jest z Polski i daje umowę i ubezpieczenie - no i co ważne słyszałam o niej od mojej znajomej, która nawet wyjeżdża już z nimi od roku i jest ok.
No muszę kończyć Lilo woła mnie, że trzeba trochę wyjść na dwór.
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz